Ślub na 200 osób wśród ludzi, których prawie nie znasz, to nie Twoja bajka? Nie lubisz być na świeczniku i na samą myśl o hucznym weselu chcesz się schować? Zastanawiasz się, czy nie postarać się o wizę i nie uciec do Stanów, by w Las Vegas udzielił Wam ślubu Elvis?

Jeśli jednak nie jesteś fanką amerykańskiego kiczu i marzy Ci się piękny, romantyczny ślub z Twoim ukochanym w niezwykłym miejscu, a dodatkowo kochasz podróże, pomyśl czy egzotyczny ślub za granicą nie jest dla Ciebie. Zwłaszcza, że możesz go połączyć z podróżą poślubną.
Ślub za granicą – formalności
Warto wcześniej zadbać o wszystkie formalności, aby ślub za granicą nie był tylko kosztowną zachcianką, a tym jedynym, wymarzonym momentem na całe życie. Wybierając kraj, w którym ma się odbyć uroczystość, trzeba zadbać o wszystkie niezbędne dokumenty, inne przy organizacji ślubu kościelnego i cywilnego. Pomóc w tym mogą na przykład biura podróży, które specjalizują się w ślubach za granicą w egzotycznych miejscach: http://www.um24.pl/strona/slub-za-granica. Biuro zadba o każdy organizacyjny szczegół na miejscu oraz udzieli informacji jakie formalności należy spełnić w Polsce, by uzyskać zgodę na ślub za granicą. W ten sposób nie trzeba martwić się, że czegoś zapomnimy, tylko cieszyć się wyjątkowym dniem w bajecznej okolicy, na przykład na Hawajach, Mauritius, Sri Lance czy na Bali.
Ślub cywilny
Na większości kierunków oferowanych przez biura podróży, na przykład Unique Moments, procedura ślubna jest podobna i bardzo prosta. Wystarczy przesłać do zeskanowane i przetłumaczone dokumenty (uwaga – musi to zrobić profesjonalny tłumacz przysięgły!), a biuro podróży zajmie się wszelkimi sprawami formalnymi za Państwa. Listę niezbędnych dokumentów Para Młoda otrzymuje odpowiednio wcześniej, jednak są to w większości standardowe informacje, jak akty urodzenia czy zaświadczenia z Urzędu Stanu Cywilnego. Całą procedurę najlepiej rozpocząć jak najwcześniej, czyli na około 3 miesiące przed datą planowanego ślubu (choć możliwa jest także organizacja ślubu nawet na 30 dni przed wyjazdem – w zależności od kierunku). Po uroczystości należy pamiętać o zabraniu wpisu poświadczającego zawarcie małżeństwa do przedłożenia w polskim urzędzie.
Ślub kościelny
Pierwszym krokiem, by zorganizować ślub kościelny na plaży, jest udanie się do proboszcza w swojej parafii, aby zdobyć zgodę/licencję na wzięcie ślubu poza parafią. Tu powinny odbyć się potrójne zapowiedzi, a para musi skończyć nauki przedmałżeńskie. Następnie, należy skontaktować się z polską placówką dyplomatyczną, w kraju, w którym ma odbyć się ślub, i poprosić o kontakt z polskim księdzem, który pełni tam posługę. On może udzielić ślubu na miejscu. We własnej parafii należy załatwić jeszcze „delegację” – to dzięki niej świadectwo ślubu będzie honorowane w Polsce. Mniej formalności wymaga ślub protestancki, który można zawrzeć m.in. na Bali.
Najistotniejszą sprawą, jeśli chcemy wziąć ślub kościelny za granicą jest to by kraj, w którym planowana jest uroczystość, miał podpisany konkordat ze Stolicą Apostolską.
Kilka spraw organizacyjnych
Gdy zostaną załatwione wszystkie sprawy formalne trzeba pomyśleć o kilku dodatkowych kwestiach:
- trzeba pamiętać, że ślub za granicą to nie wyjazd last minute. Należy się do niego solidnie przygotować. Wszystkie formalności powinniśmy zacząć załatwiać na minimum 60 dni (8 tygodni) przed wyjazdem. Tak jest między innymi w przypadku Mauritius, Sri Lanki, Bali czy Seszeli
- warto zapoznać się z miejscem ślubu i dowiedzieć się od konsultanta ślubnego z wybranego biura podróży, jakie dokumenty należy mieć przy sobie, czy i jakie należy wykonać szczepienia, skonsultować miejsce noclegu i pobytu
- w ferworze spraw organizacyjnych nie można zapomnieć o największych przyjemnościach – wybrania stroju ślubnego dla panny i pana młodego, obrączek, a także całego wystroju. Warto pomyśleć o oprawie muzycznej, kwiatach, o co również zadba wybrany konsultant ślubny.
Gdzie zorganizować ślub na plaży?
Najpopularniejsze miejsca, w których są organizowane egzotyczne śluby na plaży to m.in. Mauritius, Sri Lanka, Bali i Hawaje.

Mauritius to wyspa położona na Oceanie Indyjskim. Mark Twain powiedział kiedyś o tej wyspie, że ”najpierw był Mauritius, a dopiero potem niebo”. Wiele wskazuje na to, że jest to prawda. Niemal przez cały rok panuje tu łagodny klimat, a temperatura wody i powietrza wynosi 29 stopni. Biały, ciepły piasek plaż i turkusowa, przejrzysta woda w połączeniu z bujną, egzotyczną roślinnością to idealna sceneria dla romantycznej uroczystości weselnej.
Rajem na ziemi, jest nazywana wyspa Bali – część Indonezji. Tu wiele par decyduje się wziąć ślub. Mała powulkaniczna wysepka zachwyca bowiem bujną roślinnością, pięknymi piaszczystymi plażami i krystalicznie czystą wodą. Mistyczny klimat, nieprawdopodobna przyroda i egzotyka sprawią, że poczujemy się tu jak w bajce. Czego można chcieć więcej wybierając idealne miejsce na ślub?
Nie rozczarowuje również Sri Lanka. Państwo położone na wyspie Cejlon, tuż obok Półwyspu Indyjskiego. Tu również można oderwać się od całego świata. Na egzotycznych plażach, z ciepłą, czystą wodą i palmami poczujemy się wyjątkowo. Obrazu dopełnia porośnięte niezwykłą roślinnością centrum wyspy, urozmaicone plantacjami herbaty, egzotyczne zwierzęta na wyciągnięcie ręki – np. sierociniec dla słoni, i przemili tubylcy.
Hawaje natomiast to najmłodszy z 50 stanów USA. Ten archipelag, położony na Oceanie Spokojnym, to prawdziwy raj. Przez większość roku jest tu ciepło i słonecznie, są piękne plaże, bujna roślinność, kolorowe kwiaty i owoce, a do tego moc atrakcji – idealnych na podróż poślubną. Nie bez przyczyny hawajskie plaże posłużyły jako scenografia do licznych filmów i seriali. Jeśli zdecydujesz się wziąć tu ślub, pamiętaj o amerykańskiej wizie.
Zarówno Mauritius, Hawaje, Sri Lanka czy Bali, to miejsca gdzie nie trzeba się martwić o pogodę i piękną scenerię na idealny ślub. Para, która zdecyduje się zorganizować tutaj swój ślub może być pewna, że uroczystość będzie niezwykła i na długo zapamiętana.


















Aloha, Marzycie o pięknym, bajkowym ślubie na Hawajach? Wszystko do zrealizowania!